Fauna i flora

Pasożytnicze osy zamiast kolejnego oprysku na muchy: czy Muscidifurax może ograniczyć problem much w owczarni?

Jeżeli po kolejnym oprysku dorosłe muchy znikają na kilka dni, a potem liczebność znowu rośnie, problem często nie polega na tym, że środek był za słaby. Nowe osobniki wychodzą ze ściółki, resztek paszy, obornika i wilgotnych stref przy poidłach. Muscidifurax działa właśnie w tym miejscu, ale nie tak, jak środek owadobójczy: nie zabija latających much w kilka godzin, tylko przechwytuje ich cykl rozwojowy na etapie poczwarki.

W polskich warunkach hodowlanych najbardziej praktyczne znaczenie ma przede wszystkim Muscidifurax raptorellus, dostępny również w preparatach przeznaczonych do gospodarstw utrzymujących owce i kozy. Samice tych drobnych błonkówek wyszukują poczwarki much, składają w nich jaja, a rozwijające się larwy zabijają gospodarza. Z zaatakowanej poczwarki nie wychodzi więc dorosła mucha, lecz kolejne pasożytnicze błonkówki.

To ważne rozróżnienie. Muscidifurax nie jest biologicznym odpowiednikiem szybkiego oprysku. Najlepiej działa jako element programu prowadzonego od początku sezonu, zanim liczba dorosłych much wymknie się spod kontroli.

Muscidifurax uderza w poczwarki, więc efekt nie pojawia się następnego dnia

Największym błędem przy pierwszym zastosowaniu pasożytniczych os jest oczekiwanie efektu podobnego do oprysku kontaktowego. Dorosłe muchy, które już siedzą na ścianach, zwierzętach czy wyposażeniu, nie znikną po rozsypaniu poczwarek z Muscidifurax. Błonkówki muszą się wykluć, znaleźć poczwarki much i przerwać rozwój następnego pokolenia.

W przypadku komercyjnego M. raptorellus nowe pokolenie błonkówek pojawia się zwykle po około 2–3 tygodniach od spasożytowania poczwarki muchy. Temperatura ma tu ogromne znaczenie. W doświadczeniach laboratoryjnych Muscidifurax raptor rozwijał się od jaja do osobnika dorosłego średnio przez około 28,4 dnia przy 20°C, 20,7 dnia przy 25°C i 14,3 dnia przy 30°C. Przy stałych 15°C dorosłe osobniki w tym badaniu nie pojawiły się. W praktyce producent preparatu z M. raptorellus podaje, że działanie staje się słabsze poniżej 15°C oraz powyżej 38°C.

Dlatego wypuszczenie błonkówek w chłodnej owczarni wczesną wiosną i stwierdzenie po tygodniu, że „nie działają”, niewiele mówi o samej metodzie.

Dobry przykład daje gospodarstwo, w którym problem rozpoczyna się w maju. Jeśli hodowca czeka do momentu, gdy ściany są już pełne dorosłych much, pierwsza introdukcja musi nadrabiać kilka wcześniejszych pokoleń. Jeżeli rozpocznie ją wtedy, gdy zaczynają się pojawiać pierwsze miejsca intensywnego rozwoju larw, kolejne pokolenie much spotyka już aktywną populację błonkówek.

W badaniach prowadzonych w obiektach dla cieląt przez osiem tygodni wypuszczano 500 błonkówek na cielę tygodniowo. W obiektach z samym M. raptorellus w okresie introdukcji pasożytnictwo poczwarek sięgało 51–56%, a łączna śmiertelność poczwarek testowych wynosiła około 65–80%. Po zakończeniu wypuszczania wynik zaczął spadać. To nie jest doświadczenie wykonane w owczarni i nie wolno przenosić jego procentów wprost na stado owiec, ale dobrze pokazuje charakter metody: regularność jest ważniejsza niż jednorazowa duża dawka.

Jednocześnie nie każde doświadczenie kończyło się sukcesem. W badaniach na fermach bydła zdarzało się, że nawet duże, cotygodniowe introdukcje nie ograniczały istotnie bolimuszek. Jednym z problemów była jakość dostarczanych partii — liczba żywych błonkówek i skład gatunkowy nie odpowiadały zamówieniu. Przy biologii stosowanej w gospodarstwie logistyka jest więc częścią technologii, a nie drobiazgiem.

W głębokiej ściółce sama liczba os nie wystarczy

Muscidifurax trzeba umieścić tam, gdzie naprawdę znajdują się poczwarki much. Rozsypanie całej paczki przy drzwiach owczarni tylko dlatego, że jest tam wygodnie, jest kiepskim wykorzystaniem materiału biologicznego.

W przypadku M. raptorellus zalecenie jest konkretne:

  • rozsypywać materiał punktowo w miejscach przepoczwarzania much;

  • wybierać miejsca suche lub możliwie suche;

  • koncentrować się na obrzeżach ściółki, ścianach, narożnikach i kopcach obornika;

  • po aplikacji przykryć materiał około 5–10 cm słomy;

  • nie wysypywać go w miejscu stale zalewanym wodą z poidła albo intensywnie rozdeptywanym przez zwierzęta.

To ma biologiczne uzasadnienie. Larwy much rozwijają się w wilgotnej materii organicznej, ale do przepoczwarczenia często przemieszczają się w bardziej suche rejony. Właśnie tam parasitoid ma największą szansę trafić na gospodarza.

Jest też problem charakterystyczny dla owczarni utrzymywanych na głębokiej ściółce. Muscidifurax dobrze pracuje przy powierzchni i w suchym oborniku, ale nie jest specjalistą od przeczesywania kilkudziesięciu centymetrów starej słomy. W takich warunkach sensowniejsze może być połączenie go ze Spalangia cameroni. Komercyjne mieszanki Muscidifurax + Spalangia są oferowane właśnie dlatego, że drugi rodzaj lepiej penetruje głębszą ściółkę.

Decyzja powinna więc wyglądać tak:

Płytka, względnie sucha ściółka i wyraźne miejsca przepoczwarzania — sam Muscidifurax raptorellus ma dobre warunki do pracy.

Głęboka ściółka, poczwarki znajdowane kilka centymetrów pod powierzchnią, wiele rozproszonych miejsc rozwoju much — lepszym wyborem jest mieszanka z Spalangia albo program wykorzystujący więcej niż jednego naturalnego wroga.

Mokra, stale zalewana ściółka, przeciekające poidło, fermentująca pasza przy korycie — najpierw trzeba usunąć źródło wilgoci. Dosypywanie błonkówek do miejsca, które produkuje kolejne tysiące larw, jest drogim obchodzeniem problemu.

Aktualne zalecenie dla preparatu BIOPAR zawierającego M. raptorellus wynosi dla owiec i kóz 400–800 osobników na zwierzę. Dla stada 100 owiec daje to 40 000–80 000 błonkówek na jedną introdukcję. Standardowe opakowania zawierają 15 000 albo 150 000 osobników, więc przy stu owcach zastosowanie małego wariantu oznacza w praktyce kilka opakowań na jeden termin.

Nie należy jednak kupować biologii „na zapas”. Materiał powinien trafić do owczarni możliwie szybko. Jeżeli musi być przechowany, zalecane jest 10–15°C, ciemność i maksymalnie 1–2 dni. Paczka pozostawiona przez kilka dni w nagrzanym samochodzie może wyglądać dokładnie tak samo jak świeża, ale biologicznie być już znacznie słabsza.

Osy zamiast oprysku? Tylko jeśli chemia nie zniszczy ich razem z muchami

Najrozsądniejszy program nie polega na religijnym wyborze „chemia albo biologia”. Polega na tym, żeby wiedzieć, który element populacji much chce się zwalczyć i czym.

Muscidifurax atakuje poczwarki. Lepy, taśmy, lampy i pułapki zmniejszają liczbę osobników dorosłych. Higiena ogranicza miejsca rozwoju jaj i larw. Doraźny zabieg chemiczny może natomiast szybko zdjąć dużą liczbę dorosłych much, gdy presja jest już nieakceptowalna.

Problem zaczyna się wtedy, gdy po wypuszczeniu pożytecznych błonkówek hodowca wykonuje szeroki oprysk preparatem o długim działaniu resztkowym na ściany, ściółkę i okolice miejsc introdukcji. Pasożytnicza osa jest owadem. Insektycyd nie rozpoznaje, że za jednego owada zapłaciliśmy, a drugiego chcemy zabić.

Jeżeli biologiczne zwalczanie ma działać, priorytety powinny wyglądać następująco:

  1. Usunąć mokre ogniska rozwoju larw. Przeciekające poidło ma większy wpływ na liczbę much niż kolejna paczka błonkówek.

  2. Rozmieścić Muscidifurax w wielu punktach, a nie w jednym miejscu. W doświadczeniach w budynkach drobiarskich najwięcej potomstwa M. raptorellus znajdowano w niewielkiej odległości od miejsc introdukcji, szczególnie w pierwszych metrach.

  3. Dorosłe muchy ograniczać metodami możliwie selektywnymi — lepami, pułapkami i odpowiednio umieszczonymi przynętami.

  4. Jeżeli konieczna jest chemia, nie traktować automatycznie całej ściółki i wszystkich miejsc, w których pracują parasitoidy. Preparaty o długim działaniu resztkowym są szczególnie problematyczne dla pożytecznych błonkówek.

  5. Introdukcje powtarzać, zamiast oczekiwać samowystarczalnej populacji przez cały sezon.

Do tego dochodzi jedna bardzo ważna granica zastosowania. Muscidifurax dostępny do stosowania w budynkach inwentarskich jest kierowany przede wszystkim przeciwko Musca domestica, Stomoxys calcitrans i Fannia spp. Nie należy traktować go jako rozwiązania każdego problemu określanego potocznie jako „muchy u owiec”.

Jeżeli rzeczywistym problemem jest muszyca owiec wywoływana przez plujki, np. Lucilia sericata, czyli larwy rozwijające się na zwierzęciu, sytuacja jest zupełnie inna. Wtedy trzeba działać bezpośrednio na ryzyko muszycy, kontrolować runo, zabrudzenie okolicy zadu, rany i chore zwierzęta. Kupienie Muscidifurax do zwalczania problemu, którego źródłem nie są poczwarki Muscidae rozwijające się w ściółce, jest błędem już na etapie diagnozy.

Podobnie błędem jest ocenianie powodzenia wyłącznie po liczbie dorosłych much widzianych jednego dnia. W owczarni część owadów może przylatywać z pryzmy obornika, sąsiedniego budynku albo z zewnątrz. Dlatego przed rozpoczęciem programu trzeba znaleźć rzeczywiste miejsca rozwoju larw i poczwarek, a nie tylko miejsce, w którym dorosłe muchy siadają.

FAQ

Czy Muscidifurax może żądlić owce albo ludzi?
Nie. To bardzo małe pasożytnicze błonkówki związane z poczwarkami much. Nie zachowują się jak osy społeczne krążące przy jedzeniu i nie stanowią typowego problemu dla zwierząt ani obsługi.

Po ilu dniach od zastosowania będzie mniej much?
Nie należy oczekiwać wyraźnego spadku liczby dorosłych osobników po 24–48 godzinach. Metoda blokuje następne pokolenie. Pełny efekt ocenia się w skali kolejnych tygodni i kolejnych introdukcji, a nie następnego dnia po rozsypaniu materiału.

Ile Muscidifurax potrzeba na 100 owiec?
Przy aktualnym zaleceniu 400–800 osobników na owcę lub kozę wychodzi 40 000–80 000 osobników na jedną aplikację. Liczbę punktów introdukcji i częstotliwość powtórzeń trzeba dopasować do ściółki, temperatury i presji much.

Czy można równocześnie stosować opryski?
Tak, ale trzeba świadomie dobrać środek i miejsce aplikacji. Szczególnie niekorzystne są szerokie zabiegi insektycydami resztkowymi wykonywane w miejscach aktywności parasitoidów. Doraźne ograniczanie dorosłych much pułapkami, lepami albo odpowiednio dobranymi przynętami jest łatwiejsze do pogodzenia z biologią.

Czy rozwiązanie nadaje się do głębokiej ściółki?
Może być stosowane, ale przy bardzo głębokiej ściółce sam Muscidifurax nie jest optymalnym wyborem. W takich warunkach sens ma mieszanka zawierająca również Spalangia cameroni, która skuteczniej penetruje głębsze warstwy.

Czy Muscidifurax rozwiąże problem muszycy owiec?
Nie należy tego zakładać. Muszyca wywoływana m.in. przez Lucilia sericata jest innym problemem niż namnażanie Musca domestica czy Stomoxys w ściółce i wymaga osobnego programu profilaktyki oraz szybkiego postępowania ze zwierzętami.

Pierwszy krok nie powinien więc polegać na zamówieniu największego opakowania błonkówek. Najpierw przez kilka dni trzeba znaleźć miejsca, w których rzeczywiście rozwijają się larwy i leżą poczwarki much. Jeżeli są to suche obrzeża ściółki i obornika, temperatura utrzymuje się powyżej około 15°C, a dominującym problemem są mucha domowa, bolimuszka lub Fannia, wtedy Muscidifurax ma sens. Jeżeli poczwarek prawie nie ma, ściółka jest stale zalewana albo problem dotyczy przede wszystkim muszycy na zwierzętach, najpierw trzeba usunąć właśnie ten błąd — kolejna dawka os go nie przykryje.

Więcej na ten temat na stronie: https://ooowca.pl

No Comments

Leave a reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *